Co by tu rozjebać?
Debilizm, chamstwo i prostactwo niektórych ludzi mnie poraża. Przypiąłem rower do barierki i skoczyłem na chwilkę do Empiku i bankomatu. Wracam, patrzę i krew mnie zalewa: obudowa prawej klamkomanetki rozwalona na kawałeczki, wszystkie bebechy na wierzchu, kawałki plastiku walają się pod rowerem. Wszystko to wyglądało jakby ktoś specjalnie napierdalał w nią kilka razy, są nawet ślady kilku uderzeń na manetce do zrzucania biegów. Totalnie bez sensu, zapięcie wyglądało na nie ruszone (więc nie była to próba kradzieży), tylko rozwalona obudowa. Na szczęście jakoś jeszcze działa, ale wygląda nieszczególnie. Nie mam zielonego pojęcia co kieruje ludźmi którzy najwyraźniej ‘dla zabawy’ robią takie rzeczy. Sorry za język ale jestem wkurwiony.
zimaq:
piątek, 8 lipiec 2005 (9:26)
No cóż, w końcu to Polska, czego można się spodziewać?
Lecz z drugiej strony takie myślenie jest motorem takocyh chamskich a wręcz nawet wandalistycznych zachowań.
Zamknięte koło? Być może…
‘Są ludzie i parapety…’
folik:
sobota, 9 lipiec 2005 (21:44)
ha! to sie nazywa POLSKA
znam takiego jednego pana z holandii jest skałtem i ma coś koło 35 lat, chciał przejechać europe dookoła na rowerze. Niewiem z kąd zaczynał tą wycieczke ale przejezdzał przez pare krain i zostawiał rower przeds sklepami i innymi takimi miejscami bez obawy ze ktos mu go ukradnia az nagle znalazł sie w polsce i ktos mu go zwiną. I tym sposobem był gościem u tutejszych harcerzy przez 3lata tak mu sie tu spodobało hhahaha
pozdr.
Maciek z Wrocławia:
sobota, 21 październik 2006 (16:40)
Nic śiesznego tu nie widzę. Jest to dla mnie żenujące.
Póżniej się kształtują stereotypy typu:
Grają mi na nerwach tacy popierdoleni ludzie.
Caprio:
czwartek, 12 luty 2009 (13:11)
głupota nie ma granic….
krux:
czwartek, 2 kwiecień 2009 (20:27)
Witam
Pewnego razu mój znajomy pojechał z rodzinką w ramach urlopu pod namioty na Mazury, już po pierwszej nocy odkrył głęboką rysę “pogwoździową” na drzwiach swojego pojazdu - uznał że to przypadek, noc później pojawiła się kolejna, trzecią noc spędził więc w oczekiwaniu z kawą w ręku obserwując pojazd. Czekał… i się doczekał. Okazało się że samochody “robili” kolesie z Podlasia. Złapał jednego, dał “z bańki” że ząbki się posypały, zatargał typa na komendę - okazało się że zgłoszeń było więcej. Rano spakował się i wrócił do domu - z wiadomych względów.
Po jakimś czasie dostał wezwanie do sądu - pechowo, bo mieszkał kilkaset kilometrów od miejsca pozwu. Okazało się że go ten szczyl za zęby do sądu pozwał ale sąd po rozpoznaniu sprawy uniewinnił znajomego a szczyl płacił jeszcze za koszty rozprawy.
Jaki morał ??
W MORDĘ LAĆ GNOI AŻ SIĘ SZCZĘKA PRZESUNIE.
Ps. Wiem że to co napisałem jest karalne ale mam to gdzieś - Policja w zasadzie gówno robi w tym dziwnym kraju w temacie walki z wandalizmem więc kij im w oko żeby nie napisać mocniej - jestem zwolennikiem samosądu.